Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerrigan Kate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kerrigan Kate. Pokaż wszystkie posty

29 lipca 2014

Budząc emocje

Źródło: klik
Rak. Ta podstępna choroba zbiera swoje ponure żniwo w zastraszającym tempie i liczbach. Nie oszczędza nikogo. Zabiera równie licznie okrutnych i bezdusznych, jak i pracowitych, uśmiechniętych, dobrych ludzi, często pojawiając się w najmniej oczekiwanych momentach. Zresztą, czy jest jakiś dobrym moment na nowotwór? Wątpię… Zawsze jednak można poddać się leczeniu, operacji, chemioterapii, ale czasami jest na to zwyczajnie za późno. 

Tak jak w przypadku bohaterki książki Kate Kerrigan „Przebudzenie” - sześćdziesięcioparoletniej Eileen, która nigdy nie dowiedziałaby się o swojej chorobie, gdyby nie udała się, za namową przyjaciółki, na darmowe badania w okolicy. To miał być zwykły babski dzień, po badaniach miały w planach zakupy i wypad do kawiarni. Żadna nie spodziewała się przecież usłyszeć, że coś wykryli, że jest to niepokojące, że potrzeba więcej badań. Niestety, Elieen to spotkało. Diagnoza była straszna: nowotwór jajników, IV stadium - prawdopodobnie śmiertelne. To był cios. Okrutny cios od życia, które przecież nigdy ją nie rozpieszczało. Wręcz przeciwnie – zmuszało do ciągłej walki, stawiało przed dramatycznymi wyborami. 

 O losach Eileen dowiadujemy się z opowieści jej córki, Grace. To ona odkrywa „sekret” matki, i to dość przypadkowo. Od tej pory – co oczywiste - jej osobiste życie schodzi na dalszy plan, kobieta pragnie poświęcić jak najwięcej czasu matce, zająć się nią, powiedzieć to, co ważne; po prostu przebywać z nią i jej pomagać. Ale Eileen, jak zawsze oszczędna w uczuciach, wydaje się być pogodzona z losem i nie chce jej wsparcia. Zbywa ją. Wszystko jest przecież w porządku. Nie ma powodu do niepokoju. Nie potrzebuje bliskości. Przecież to ona jako matka powinna troszczyć się o swoje dziecko, a nie odwrotnie… Czy Eileen zdoła przełamać swój wewnętrzny opór i nauczy się okazywać emocje? Czy zaufa własnej córce na tyle, bo opowiedzieć jej o swoich sekretach z przeszłości? 

 „Przebudzenie” napisane jest przyjemnym, obrazowym (przede wszystkim jeśli chodzi o opisy Irlandii, gdzie toczy się część akcji), choć prostym, pozbawionym zbędnych ozdobników, stylem. Narracja prowadzona jest przez dwie osoby i toczy się dwutorowo. Z jednej strony poznajemy „bieżące” wydarzenia rozgrywające się od chwili, kiedy Grace dowiaduje się o chorobie matki. Opowiada ona o swoich próbach „dotarcia” do niej; całość przeplata krótkimi retrospekcjami z własnego życia. Z drugiej zaś strony poznajemy losy Eileen, o których bohaterka opowiada sama, przez co wydają się bardziej prawdopodobne. Taki zabieg daje też ogląd całej sytuacji „od wewnątrz”, pozwala na wniknięcie w psychikę tej kobiety, co zapewne umożliwia jej lepsze zrozumienie.

Historia napisana przez Kerrigan to nie tylko opowieść o walce z rakiem i potrzebie bliskości, to przede wszystkim opowieść o kobiecie, która „przez lata ograniczana poczuciem obowiązku, normami społecznymi oraz nakazami religii z trudem okazuje uczucia, podczas gdy w głębi serca rozpaczliwe pragnie miłości”*. Eileen dorastała w Irlandii, w latach 40. i 50. minionego wieku, a więc w czasie, w którym tradycja i religia stanowiły główne wyznaczniki ludzkich zachowań - kobieta była wtedy jeszcze dozgonnie oddana swojemu mężowi, bo możliwości rozwodu nawet nie rozważano, nosiła sukienki, a spodnie uważała za szatański wymysł. „Przebudzenie” to jednak także opowieść o jej córce, nieco zagubionej, rozpaczliwe poszukującej ciepła i miłości czterdziestoletniej, samotnej nauczycielce. To wreszcie powieść o kobietach i dla kobiet, choć pewnie i mężczyźni mogliby wiele z niej czerpać, zwłaszcza jeśli chodzi o zrozumienie złożonej kobiecej psychiki oraz przyczyn jej niektórych zachowań. 

„Przebudzenie” kipi od emocji, choć te są najczęściej dobrze skrywane przez bohaterki. Swoją fabułą potrafi wzruszyć od łez i jednocześnie rozśmieszyć. Przede wszystkim jednak skłania do refleksji, pozostawia po przeczytaniu niezatarty ślad w pamięci. Ślad po wyjątkowej lekturze, którą polecam także i Wam. 
„Przebudzenie” Kate Kerrigan, wyd. Książnica
liczba stron: 272
Moja ocena: 8/10
* fragment z okładki
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...