![]() |
Źródło: LC |
Kryminały to
bardzo wymagające książki, po które jednak coraz chętniej sięgam. Sięgam, bo
potrzebuję ciekawej, a nierzadko i intelektualnej rozrywki. A co zaprzeczycie,
że śledzenie sprawy wraz z książkowym detektywem nie wymaga świeżego i
chłonnego umysłu? Takiego, który z łatwością potrafi przypomnieć sobie
wszelkie, nawet najdrobniejsze szczegóły i z pozoru najmniej istotne fakty, który
umie je w odpowiednim miejscu powiązać w logiczną całość. Dlatego dziś chciałbym zaproponować Wam jeden
z właśnie takich ciekawych kryminałów, w których pewniki mieszają się z
pozorami, liczne matactwa i oszustwa wychodzą kolejno na jaw, a prawda jest
zaskakująca dla wszystkich…
Erle Stanley
Gardner to amerykański pisarz i prawnik tworzący w ubiegłym wieku. Perry Mason
– wymyślona przez niego postać ambitnego, błyskotliwego i przenikliwego
detektywa i adwokata specjalizującego się w sprawach karnych – jest bohaterem
ponad osiemdziesięciu powieści, które były wielokrotnie filmowane. W
„Aksamitnych pazurkach” akcja zaczyna się od razu, czytelnik już od pierwszej
strony zostaje wciągnięty w wir niecodziennych wydarzeń, których inicjatorką
jest tajemnicza Ewa Griffin. Przychodzi ona do Masona z osobliwą prośbą, by ten
wykorzystując słynne już, swoje iście diabelskie metody, postarał się by
artykuł dotyczący jej oraz pewnego znanego polityka nie ukazał się w
„Pikantnych Wiadomościach” - popularnym brukowcu o szemranej reputacji. Mason przyjmuje
zlecenie w imię swojej własnej zasady, że klientów się nie osądza, a bierze się
ich takim, jacy są –choćby nie wiem jak byli dziwni. A cóż tu wiele mówić – Ewa
Griffin jest dziwna… Perry jednak się nie zraża i wykorzystując swoje kontakty,
trafia do domu bogatego i bezwzględnego pana Beltera, który okazał się
prawdziwym (ale nieujawnionym) właścicielem „Pikantnych Wiadomości”, kierującym
z własnego domu szemranymi interesami tej gazety oraz… mężem Ewy Griffin (teraz
to już właściwie Belter). Sprawy jednak komplikują się jeszcze bardziej, gdy w
tajemniczych okolicznościach ginie pan Belter, a sprawcą – jak utrzymują
świadkowie – może być, nie kto inny jak, sam Perry Mason…
Od tej pory
detektyw musi działać niezwykle skutecznie i szybko, szybciej niż powiadomiona
o sprawie policja. Musi się spieszyć, bo teraz stawką jest nie tylko parę setek
zarobku, a jego własna głowa… Czy uda mu się na czas skojarzyć wszystkie
fakty? Czy odkryje prawdę? Czy dowie się, kto zabił i dlaczego?
Po
„Aksamitnych pazurkach” nie spodziewałam się wiele, ale mnogość błyskotliwych dialogów,
wartka, dramatyczna akcja obfitująca w liczne intrygi i niespodziewane zwroty sprawiły,
że książkę czytało się szybko i przyjemnie. Do tego dochodzi lekki,
komunikatywny, zrozumiały styl, choć bogaty w frazy, które już dawno wyszły z
użycia. Bo trzeba wiedzieć, że „Aksamitne pazurki” powstały w 1933 r., więc
zarówno styl, jak i niektóre metody dochodzenia prawdy nieco się
zdezaktualizowały, unowocześniły. Ja jednak tego nie wiedziałam, a mimo to nie
czuję się jakoś bardzo rozczarowana. Było napięcie, dreszczyk emocji,
oczekiwanie na to, co jeszcze się stanie oraz to, co lubię – czyli
charakterystyczni, zindywidualizowani, wyraźnie nakreśleni bohaterowie.
Wszystkim
pragnącym przekonać się samemu, co jest prawdą, a co perfidnym i doskonale
przemyślanym kłamstwem w tej sprawie; oraz
tym, którzy pragną dobrej rozrywki polecam „Aksamitne pazurki”. Nie zważajcie na
ich datę powstania, bo to naprawdę dobry, iście rasowy kryminał z ciekawą
fabułą i zaskakującym zakończeniem. Polecam!
liczba
stron: 278
Lubię kryminały :)
OdpowiedzUsuńTego autora nie znam, może kiedyś będzie mi dane dostrzec jego tytuły w bibliotece :) ponieważ jedyna rzecz jaka mnie "hamuje" to data napisania powieści :)
Pozdrawiam serdecznie i milego weekendu życzę !
Zdążyłam już to zauważyć :)
UsuńTak jak pisałam, nie zrażaj się datą i daj szansę tej ksiażce, a będziesz mile zaskoczona :)
Pozdrawiam i ja :) i także życzę udanego weekendu!
Wiele dobrego słyszałam na temat kryminałów Gardnera. Muszę wreszcie osobiście się przekonać ;)
OdpowiedzUsuńKoniecznie :) Ja mam nadzieję, że "wygrzebię" coś innego w mojej bibliotece.
UsuńOd kryminałów bardziej wolę thrillery, bowiem są znacznie emocjonujące, ale mimo to zaciekawiłaś mnie swoją recenzją i postaram się mieć na uwadze powyższą pozycję.
OdpowiedzUsuńMyślę, że w tym przypadku na brak emocji nie można narzekać, dlatego jeśli książka trafiłaby do Ciebie, to daj jej szansę. Naprawdę warto!
UsuńDobrze, że jest ktoś, kto nie obawia się bardziej wiekowej literatury :)) Po Aksamitne pazurki z chęcią sięgnę jak będę miała ku temu okazję :)
OdpowiedzUsuńJak już wielokrotnie pisałam, lubię wyzwania :))
UsuńA wiesz, że mam ten kryminał w domu. Stary i sfatygowany, ale mam. Na pewno w końcu się za niego zabiorę.
OdpowiedzUsuńPolecam!
UsuńMój egzemplarz też jest stary, brakuje nawet tylnej okładki. Ale cóż zrobić...
Nie słyszałam, ale może sięgnę :)
OdpowiedzUsuńZachęcam!
UsuńNie umiem się przekonać do kryminałów, chyba nie jestem aż tak ambitna niestety
OdpowiedzUsuńE tam. Nie opowiadaj bzdur. Pewnie nie trafiłaś na żaden dobry :) Ja np.nie znosiłam, ba, nienawidziłam fantastyki. Do czasu... Po prostu te ksiażki, które dotąd spotykałam nie trafiały w moje gusta, ale wystarczyło dać szansę innym i przekonać się, jak fajna może być powieść fantastyczna :)
UsuńJa niestety nie jestem fanką kryminałów - tak więc na książkę raczej się nie skusze :)
OdpowiedzUsuńNic na siłę!
UsuńRozglądnę się!
OdpowiedzUsuńSuper!
UsuńPodoba mi się niezwykle fakt, że książka została napisana w 1933 roku. Według mnie, stare książki mają w sobie jakiś specyficzny klimat.
OdpowiedzUsuńRzadko czytuję kryminały, ale z podobnego powodu bym sięgnęła.
UsuńCóż, zatem zapraszam do bibliotek. Na pewno coś tego autora znajdziecie :)
UsuńI ja uważam, że stare ksiażki mają w sobie "to coś" :D
Aż mi wstyd, że jeszcze nie miałam możliwości jej przeczytania :)
OdpowiedzUsuńE tam. Nie sposób przeczytać wszystkiego!
UsuńAle i tak szkoda... Wiem, bo znam to uczucie :)
Lubię stare kryminały, do tej pory najwięcej z tego gatunku przeczytałam ich Agaty Christie, więc to wszystko wyjasnia. :) Ta pozycja mnie ciekawi, dzieki ciekawym dialogom i poznaniu starszych metod. Możliwe że mam ją w domu, mam ostatnio wyciągnęła ze struchy stare pudła, może jakaś pozycja autora się znajdzie. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Christie jest moją mistrzynią :)
UsuńPoszukaj, może akurat Ci się poszczęści. Tak a propos, ja już dawno ściągnęłam ze strychu stare pudła z książkami rodziców, nie mogłam znieść myśli, że leżą tam i się kurzą :D
Rozbawił mnie ten tytuł "Aksamitne pazurki" :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że póki co wystarczy mi kryminałów, wolę inne gatunki ;)
Szczerze, początkowo myślałam, że to powieść obyczajowa...
UsuńJeśli książka jest dobrze napisana, to nawet jej "podeszły wiek" nie ma znaczenia:P Czytanie starszych kryminałów może być naprawdę interesujące;)
OdpowiedzUsuńI takie też okazało się w tym przypadku!
UsuńDość oryginalny tytuł, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie, chyba nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńRozumiem, nie będę namawiać :)
UsuńZ chęcią przeczytam, kryminały to coś dla mnie :)
OdpowiedzUsuńW takim razie zachęcam :)
Usuń