8 czerwca 2014

Chora obsesja

Macie takich bohaterów literackich lub autorów, do których jesteście bardzo przywiązani, losy których śledzicie na bieżąco, a kolejne wzloty i upadki przeżywacie na równi z nimi, traktując je niekiedy jako własne? Tak?! Czy to nie paranoja, by zatracać się w życiu wyimaginowanej postaci, wytworu wyobraźni, fikcji literackiej? Czy to nie jest chore, by wymyślone zdarzenia przyćmiewały własne życie, dziejące się tu i teraz? Pewnie, większość z Was, potwierdzi, że to chore, ale co jeśli nie wszyscy tak sądzą? Wiadomo, dziwacy są wśród nas… 

O tym właśnie przekonał się Paul Sheldon – bohater jednej z najbardziej znanych powieści Kinga pt. „Misery” – autor szczerze nienawidzący stworzonego przez siebie cyklu o Misery, który zdobył ogromna popularność. Właśnie z tej narastającej nienawiści i frustracji postanowił on uśmiercić wykreowaną przez siebie postać, tym samym zakańczając serię i otwierając się na nowe wyzwania. Nie wiedział jednak, że to los przygotował dla niego prawdziwe wyzwanie…

Otóż, pewnego razu prowadząc po pijanemu, spowodował wypadek, z którego na jego (nie)szczęście uratowała go Annie Wilkes. Na pozór zwyczajna, samotna, może nieco tajemnicza kobieta, jak się okazuje, jego zagorzała czytelniczka i wielbicielka cyklu o Misery. Z początku mimo dziwnych okoliczności wszystko układa się jako tako, Sheldon powoli dochodzi do siebie. Wszystko jednak zmienia się, gdy Annie wraca do domu z ostatnią częścią przygód Misery. To, co w niej przeczyta, wstrząśnie ją go głębi! Jak to tak bez powodu uśmiercić JEJ ulubioną bohaterkę? Tak nie wolno! Paul będzie zmuszony naprawić swój błąd. Pod jej czujnym okiem będzie pisał kolejny tom swojego cyklu, w którym musi ożywić Misery. To nie będzie łatwe zadanie, ale warte każdej pracy. Bo Annie jest nieobliczalna, podstępna i gotowa do wszystkiego, o czym przyjdzie się mu przekonać na własnej skórze…

Sugestywny, konkretny język doskonale koresponduje z żywą, dramatyczną i wartką akcją powieści, w której kolejne wydarzenia następują jedne po drugich – a czytelnik wciągnięty w sam środek tych zaskakujących wydarzeń może tylko śledzić je w skupieniu i napięciu na to, co jeszcze się stanie. Dramatyzm „Misery” jest budowany już od pierwszej strony i utrzymuje się aż do ostatniej. Już sam fakt, że 350 stron z tej powieści przeczytałam bez choćby najkrótszej przerwy, musi coś znaczyć… Ciekawym zabiegiem było także, zamieszczenie fragmentów książki o „nowej” Misery, pisanej przez Paula. Pozwoliło to na poznanie nieco bliżej tej powieści i bohaterki, którą tak bardzo upodobała sobie Annie. 

Warto również wspomnieć o jej portrecie psychologicznym. Postać Annie jest budowana stopniowo. Czytelnik wraz z lekturą dowiaduje się o niej kolejnych informacji, lub – co częściej – sam wysnuwa wnioski. Jest to postać złożona, nieszablonowa, ale jednocześnie wiarygodnie nakreślona. To ona i jej nieodgadniona psychika stanowią główny atut powieści.  

Tym, którzy jeszcze nie czytali „Misery” polecam lekturę, ale też uprzedzam, że to mroczna powieść dla ludzi, którzy lubią się bać. 

Ufff, jak to dobrze, że to tylko powieść…

„Misery” Stephen King, wyd. Prószyński i S-ka
liczba stron: 441
Moja ocena: 9/10
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Czytam literaturę amerykańską!


Przypominam jeszcze o mojej rozdawajce, w której do wygrania książka Magdaleny Witkiewicz. Zgłaszać można się TU

48 komentarzy:

  1. Już dawno mam w planach tę ksiązkę. Słyszałam wiele pozytywnego o niej, a jednak King to King.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak! King to king! - i to stwierdzenie mówi samo za siebie :)

      Usuń
  2. King już od dłuższego czasu mnie ciekawi, chciałabym sięgnąć po "Misery" ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówiłem Ci wiele razy :D King To mistrz!
    Czarek Ch. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem - ale ja sama muszę sprawdzić :)

      Usuń
  4. Ciarki mnie przeszły po przeczytaniu recenzji, aż strach pomyśleć co będzie po lekturze książki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja recenzja to pikuś w porównaniu z tym, co serwuje nam King.
      Niemniej jednak, miło mi czytać, że tak na Ciebie podziałała.

      Usuń
  5. U mnie z Kingiem jest różnie. Na razie jesteśmy na etapie separacji :) Dlaczego? Otóż po przeczytaniu ,,Dallas 63'' oraz ,,Joyland'' stwierdziłam, że król horroru jest za mało przerażający, zaś jego styl zbyt gawędziarski, dlatego wolę twórczość Mastertona, chociaż moim ulubionym pisarzem grozy jak dotąd jest Patrick Senecal.
    Wracając jednak do powyższej książki być może kiedyś się na nią skuszę, ale muszę wtedy poczuć, że to jest ten ,,właściwy czas''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Nawet od najlepszych trzeba czasem odpocząć. Poza tym każdy ma inny gust.

      Usuń
  6. To jedna z niewielu pozycji Kinga, której jeszcze nie czytałam :) Pozostając nieco w klimacie książki polecam Ci "Miasteczko Salem" :) Lub nieco "lżejszy" "Joyland" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Miasteczko..." czytałam. Teraz poluję na "Cmętarz zwiężąt". Dopiero później może pomyślę o "Joylandzie". Ciebie zaś zachęcam do lektury "Misery" - myślę, że się nie rozczarujesz.

      Usuń
  7. Joyland i Dallas 63 to po prostu próba czegoś innego w jego twórczości :) Wystarczy sięgnąć po wiele innych pozycji Stephena Kinga i od razu się przekonasz, że król horroru tego tytułu nigdy nie odda :D
    Czarek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam wszystkie, to ocenię. Ale podskórnie czuję, że w tym wypadku zgodzę się z Tobą.

      Usuń
  8. Och, stary dobry King... W te wakacje mam zamiar ponadrabiać trochę zaległości w jego książkach (leżą u mnie na półce i ciągle czekają na lepsze czasy). Myślę, że po takiej rekomendacji "Misery" będzie jedną z pierwszych, po które sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Sięgnij koniecznie, bo warto!

      Usuń
  9. NIGDY NIE CZYTAŁAM KINGA I ZACZYNAM ŻAŁOWAĆ :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przecież można nadrobić :)

      Usuń
  10. Mogłabym chwalić i chwalić. Powiem jedno - Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje zdanie jest niezwykle trafne. Nazwisko autora jest tu pewnikiem dobrej powieści.

      Usuń
  11. Tylko powieść... ale pomyśl o fandomach (czyli ostatnio dosyć powszechnym zjawisku) Podejrzewam, że niektóre szalone fanki mogłyby mieć podobne pomysły (chociaż tutaj na pomysłach by się skończyło;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, rzeczywiście słyszałam o tym zjawisku. Można mieć tylko nadzieję, że te pseudofanki nie znają jeszcze tej powieści Kinga i nie mają na kim się wzorować:D

      Usuń
  12. Nie wiem czy wiesz, ale Stephen King to moj ulubiony autor i wielbie jego kazda ksiazke i rzeczywiscie polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero poznałam jego 2 książki, ale mam ochotę na więcej...

      Usuń
  13. W literaturze uwielbiam takich bohaterów, w życiu panicznie się ich boję. Książkę czytałam i oglądałam jej ekranizację. Obie bardzo mi się podobały :) Kinga uuuwielbiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, mam podobnie.
      Filmu jeszcze nie widziałam, ale na pewno go obejrzę.

      Usuń
    2. Polecam, świetna rola Kathy Bates :)

      Usuń
    3. Przyznam, że oglądane na filmwebie zdjęcia są przerażające.

      Usuń
  14. Uwielbiam takie książki więc chętnie ją przeczytam! *.* Oczarowała mnie :))
    Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, na pewno Ci się spodoba.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  15. Jak dla mnie to jedna z najciekawszych książek Kinga, jakie czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie trudno porównać - za mało jego książek znam.

      Usuń
  16. Oglądałam całą masę ekranizacji Kinga - uwielbiam je, ale jakoś nie mogłam nigdy się zmusić do przeczytania jego powieści. Chyba najwyższy czas to zmienić, bo normalnie jest mi wstyd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ja też ze wstydu sięgnęłam po Kinga i jego "Miasteczko Salem" - pierwszą książkę tego autora, którą przeczytałam.

      Usuń
  17. Widziałam film - mnie się bardzo podobał, ale słyszałam że książka jest o wiele, wiele lepsza - dlatego mam ją od dawna w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie mogę tego ocenić, bo jeszcze nie widziałam filmu.
      Książkę oczywiście polecam :)

      Usuń
  18. Na samo wspomnienie fabuły mam ciarki :) Genialna książka!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ta książka jest tak dobra, że wracałam do niej jeszcze w postaci słuchowiska radiowego i filmu. Ta historia jest naprawdę mocna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie wiedziałam, że powstało na podstawie tej ksiażki słuchowisko radiowe!
      A historia rzeczywiście mocna.

      Usuń
  20. Poluję na nią, może wreszcie uda mi się ją dorwać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie możesz, to napisz do redakcji - oni rozwiązują ten problem.
      Pozdrawiam także :)

      Usuń
  21. Na mnie również zrobiła duże wrażenie - takiego Kinga chciałabym czytać jak najwięcej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Ja teraz poluję na "Cmętarz zwieżąt".

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...