26 września 2014

Apetyt na miłość...

Źródło: klik
O miłości napisano już wiele, jeżeli nie wszystko… A mimo to temat ten jest wciąż wykorzystany i ponawiany przez współczesnych twórców. Jego uniwersalność i ponadczasowość są gwarantem zainteresowania przynajmniej części czytelników. Przecież dobre historie miłosne są jak… wykwintne dania, na podanie których czekamy z niecierpliwością, ba, których pierwsze kęsy próbujemy z niepewnością, by wraz z kolejnymi utwierdzać się w przekonaniu, że warto było zaryzykować i spróbować.

Zresztą, jak można zauważyć na rynku czytelniczym ostatnio zapanowała wielka moda na powieści obyczajowe i romanse, w których wiodącym wątkiem jest właśnie jedzenie, misterna sztuka przygotowywania dań, która łączy pokolenia i wyzwala w ludziach pokłady dobra i miłości. Przecież, nie od dziś wiadomo, że najlepsze potrawy wychodzą tylko wtedy, gdy są przygotowywane z miłości i z miłością…

Deborah McKinlay w swojej powieści „Cała nadzieja w Paryżu” także łączy ze sobą te dwa wątki – miłość i kulinaria. Ale nie robi tego w tak oczywisty i bezpośredni sposób, jakiego się spodziewałam. Kreśli bohaterów znacznie odróżniających się od siebie, z własnymi bagażami doświadczeń, z własną, stanowiącą o ich osobowością, przeszłością, która jak to się często zdarza w życiu wcale nie była taka radosna i pomyślna…  

Eve – nieśmiałą, zamkniętą w sobie, wciąż pozostającą pod silnym wpływem despotycznej (choć już nieżyjącej) matki i w cieniu potrzeb własnej córki - i Jacka – prawie pięćdziesięcioletniego pisarza z twórczym kryzysem i nieuporządkowanym życiem uczuciowym - połączy wspólna pasja jedzenia, którego przygotowywanie jest dla nich jedynym skutecznym sposobem na oderwanie się od problemów dnia codziennego lub wkraczającej - coraz większymi krokami do ich życia - rutyny. Oboje dojrzali i samotni, niezrozumiani przez najbliższych, z własnymi lękami i marzeniami, zbliżą się do siebie za sprawą początkowo wcale niezobowiązującej korespondencji. Co wyniknie z ich przypadkowo nawiązanej przyjaźni? Jak potoczą się ich losy? Czy bohaterowie zechcą zmierzyć się z własną, trudna przeszłością? 

Najpiękniejsza w tej powieści jest subtelność, z jaką opisano historię Eve  i Jacka. Tu nic nie jest ordynarne, dwuznaczne czy prostackie. Są oni przecież dojrzałymi ludźmi, którzy nie zakochują się ot tak w zupełnie obcych osobach… Ale mimo ich prób racjonalnego podejścia do sprawy, nie są w stanie o sobie zapomnieć, więc piszą listy – proste, czułe, wymowne, pełne niedopowiedzeń, ale jednak zrozumiałe dla drugiego, w których dzielą się własnym problemami, emocjami i – rzecz jasna –przepisami. Równolegle z listami, poznajemy ich „bieżące” losy, co pozwala na stworzenie ich pełniejszego obrazu. Czytelnik ma możliwość obserwowania ich z boku, w czasie naturalnych dla nich czynności, rozmów czy zdarzeń. 

Autorka posługuje się lekkim, komunikatywnym stylem. Pisze prosto, ale czego nie można jej odmówić, stwarzane przez nią opisy są nie tylko plastyczna, ale też zmysłowe i delikatne. Podświadomie oddziałuje tym na emocje czytelnika, który – chcąc, nie chcąc – od początku zaczyna szczerze kibicować książkowej parze. Czeka na ich spełnienie, na rozwój zdarzeń… Te jednak toczą się własnym rytmem, może zaskakującym dla czytelnika, jednak – wg mnie – całkiem wiarygodnym. A zakończenie tej powieści jest idealne, bowiem wypadło niewymuszenie i naturalnie, a przede wszystkim niebanalnie i nieprzesadnie ckliwie. 

Jeśli więc chcecie przeczytać o subtelnej i – mimo wieku bohaterów – nieśmiałej miłości do drugiej osoby oraz gorącej i płomiennej miłości do jedzenia, zachęcam Was serdecznie do sięgnięcia po powieść Deborah McKinlay. Rozpali Wasze zmysły, skłoni do refleksji, wzruszy i rozśmieszy, umili każdą chwilę i sprawi, że poczujecie się… prawdziwe głodni. Głodni podobnych historii! Polecam serdecznie! 

„Cała nadzieja w Paryżu” Deborah McKinlay, wyd. Feeria
Liczba stron: 268
Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej pięknej historii dziękuję Wydawnictwu Feeria. Fakt ten nie miał jednak wpływu na moja opinię!


Pozdrawiam i życzę udanego weekendu!
nieidentyczna

41 komentarzy:

  1. Okładka jest cudowna, od razu przenosi mnie oczyma wyobraźni do magicznego Paryża. Sama fabuła również brzmi ciekawie, chociaż wczoraj spotkałam się z jedną dość negatywną recenzją tej książki. Mimo to i tak chce ją poznać, bo z kolei Ty piszesz o niej pochlebnie, a jak dotąd nie zawiodłam się na Twoich rekomendacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też urzekła okładka. Gdy rozpakowałam kopertę nie mogłam się na nią napatrzeć.

      Usuń
  2. Bardzo podobają mi się książki, których akcja rozgrywa się w Paryżu.
    Okładka jest świetna, zapowiada coś fajnego.
    Z chęcią spróbuję, jeśli znajdę w bibliotece.
    przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie jest tak do końca, bo Paryż dla głównych bohaterów jest symbolem spokoju, spełnienia, niespełnionym (w czasie trwania właściwej akacji) pomysłem.
      Spróbuję, może Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Wczoraj skończyłam czytać tę książkę:) I dokładnie taką samą wstawię jej ocenę, jak Ty:) Zgodzę się z tą zauważalną subtelnością, o której wspominasz. Ale ja mam wrażenie, że to nie do końca jest historia o miłości, ale jednak bardziej o odkrywaniu sensu swojego życia, o odkrywaniu samego siebie od nowa, w końcu jest to opis walki z własnymi problemami, tragediami itp. I przyznam, że tylko jednego mi w tej powieści zabrakło- samego Paryża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem są opisy walki z samym sobą, ale wg mnie w tej powieści króluje miłość i jej różne aspekty. Tam wszyscy kochają lub pragną być kochani, widzą, że to jest sens istnienia - nawet gosposia Eve mówi o szczęściu swych córek. Także dla mnie to przede wszystkim powieść o miłości, choć Ty możesz ją odbierać zupełnie inaczej :)
      A mnie ten brak Paryża początkowo też zasmucił, ale koniec końców spodobało mi się to rozwiązanie, ten podchwytliwy tytuł, zabawę z czytelnikiem.

      Usuń
  4. Może i ta pozycja nie jest perełką, ale ma coś ciekawego w sobie, w dodatku na jesienne wieczory jak najbardziej się przydaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, książka na jesienną chandrę idealna!

      Usuń
  5. Mam w planach i widzę, że będę zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio czytałam niezbyt pozytywną recenzję tej książki i teraz już sama nie wiem, co mam myśleć, bo z kolei Twoja brzmi bardzo zachęcająco... Jeszcze się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej będzie jeśli sama przeczytać i się do niej ustosunkujesz :)

      Usuń
  7. Czytałam już kilka recenzji tej książki, jedne były pozytywne, inne negatywne. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak samej przekonać się, czy ta historia podbije moje serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zupełną rację. Czekam więc na Twoją opinię.

      Usuń
  8. Też czytałam wiele o książce, w większości były to opinie "na minus", dlatego raczej sobie odpuszczę..

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie zapoznałabym się z ta pozycją, ale muszę przyznać, ze nie przepadam za Paryżem. Moim zdaniem jest mocno przereklamowany, ale mam nadzieję, że opisy Paryża jakoś nie będą odpychać od lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu Paryża za wiele nie znajdziesz - owszem przewija się on w rozmowach, ale nie jest miejscem akcji, bo - tak jak pisałam wyżej w komentarzu - Paryż jest tu symbolem spokoju, spełnienia, radości, niespełnionym (w czasie trwania właściwej akacji) pomysłem.

      Usuń
  10. Zapewne przeczytam książkę, ale jak się trochę zmniejszy szum koło niej, bo na razie mam jej już chyba trochę przesyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię. Ja nie zdążyłam z recenzją w dniu premiery, opublikowałam ją dwa dni po, ale przedtem przeczytałam co najmniej 5 recenzji tej ksiażki.

      Usuń
  11. W książce zabrakło mi Paryża, który uwielbiam :) I choć nie liczyłam na tak subtelną prozę , to książka ma jednak coś w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnego uroku i klimatu nie można jej odmówić.

      Usuń
  12. Czytałam już jedną recenzję tej książki, chociaż... negatywną. Sama po książkę raczej nie sięgnę, ponieważ jest nie w moim stylu, nie lubię powieści, w których wątek przewodni to miłość, ale cieszę się, że przypadła Ci do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój egzemplarz grzecznie czeka na swoją kolejkę na półce do przeczytania...

    OdpowiedzUsuń
  14. jak dotąd spotkałam się z raczej niepochlebnymi recenzjami tej książki, chociaż może niepochlebne to zbyt wielkie słowo, bo osoby raczej polecały, a więc - po prostu czegoś w tej książce ponoć brakuje... hmm jak widać - rzecz gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzecz gustu - jak wszystko :) Mnie była potrzebna taka lekka, nieobowiązująca opowieść o miłości, więc trafiłam na tę książkę w odpowiednim czasie. Oceniłam ją pozytywnie, bo spędziłam przy niej miłe chwile, a sama historia urzekła mnie swą naturalnością i subtelnością.

      Usuń
  15. Już takie recenzje rozbieżne slyszałam, że sama nie wiem... Chyba się powstrzymam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może właśnie na odwrót. Przeczytaj sama i wtedy będziesz wiedziała,co o niej myśleć :)

      Usuń
  16. Mnie rozczarowała ta książką, naprawdę liczyłam na Paryż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie od początku zainteresował ten tytuł, który -jak się okazało po lekturze - koresponduje z treścią książki.

      Usuń
    2. Jak tak nie zgadzał mi się on i intrygował. Czułam, że coś się musi za nim kryć.

      Usuń
  17. Nie wiem, jakoś nie interesują mnie ostatnio takie książki. To chyba nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  18. Choć fabuła brzmi całkiem ciekawie, to nie jestem przekonana, czy odnalazłabym się w tej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Okładka książki i Twój wpis sprawiają, że mam apetyt na tę lekturę ogromny, a że Paryż to moje marzenie podróżnicze, to czuję, że przepadłam na dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i zachęcam do lektury tej powieści.

      Usuń
  20. Również marzę o tym, żeby chociaż raz, kiedykolwiek wybrać się do Paryża :) Dlatego, gdy tylko zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach wydawniczych od razu chciałam mieć tę książkę. Trochę się to przeciągnęło i nabrałam już dystansu do niej, gdyż zazwyczaj spotykam się z negatywnymi opiniami. Może kiedyś, gdy nie będę miała co czytać to sięgnę po "Całą nadzieję w Paryżu" :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...