16 listopada 2013

Człowiek Anioła Śmierci

Nie ma chyba ani jednej osoby w Polsce, która nie słyszałaby o Auschwitz. Miejscu całkowicie przesiąkniętym niewinną krwią. Miejscu kaźni i mordu, terroru i okrucieństwa. Z którego, jak utrzymywano, jedyne wyjście prowadziło przez krematoryjny komin...

Jednak tym nielicznym, którzy doczekali wyzwolenia obozu w Oświęcimiu, udało się przeżyć. Do nich właśnie można zaliczyć Miklósa Nyiszliego – rumuńskiego Żyda węgierskiego pochodzenia, z zawodu lekarza antropologa, który trafił do Auschwitz –Birkenau wraz z żoną i córką wiosną 1944 r. A dzięki swojej specjalizacji w zakresie medycyny sądowej, został zatrudniony przez doktora Mengele jako lekarz – specjalista zajmujący się przeprowadzeniem sekcji zwłok bliźniąt i karłów, które stanowiły przedmiot jego pseudomedycznych badań i eksperymentów.

Otrzymawszy numer A-8450, został zakwaterowany w jednym z pomieszczeń na terenie krematorium I (II) w Brzezince. Był więc naocznym świadkiem masowych mordów kliku tysięcy Żydów, a później Cyganów. Poznał mechanizm funkcjonowania Sonderkommanda, do którego sam należał, organizację „pracy” esesmanów, metody uśmiercania ludzi. Miał dostęp do najbardziej strzeżonych tajemnic obozu. Widział i opisał bunt Sonderkommanda. Mógł swobodnie chodzić po terenach krematoriów, gdzie wstępu nie mieli nawet niewtajemniczeni żołnierze niemieccy. Dostawał sute porcje jedzenia, zapas alkoholu i papierosów, a także wygodne, czyste ubranie. Te swoiste „przywileje” to tak naprawdę wynik chłodnej kalkulacji doktora Mengele, który potrzebował Nyiszliego do realizacji swoich pseudomedycznych celów.

Nyiszli wyzwolenia doczekał 5 maja 1945 r. w obozie Ebensee, do którego został ewakuowany. Niedługo po wojnie, spisał swoje obozowe wspomnienia i wydał w książce - „Byłem asystentem doktora Mengele” - żywych wspomnień, obrazu bólu i okrucieństwa, wielkiej niesprawiedliwości dziejowej wobec niewinnych narodów. Nyiszli nie rozpisuje się; chłodnym i rzeczowym tonem, niekiedy pozbawionym emocji opisuje kolejne doświadczenia z obozowego życia. Pozycja ponadto zawiera wiele przypisów rozszerzających niektóre fakty czy wyjaśniających pewne nieścisłości; jest również uzupełniona o krótki życiorys Miklósa Nyiszliego oraz materiały ilustracyjne – zdjęcia oraz plany.

Bardzo trudno jest recenzować książki o tematyce więzienno - obozowej, wszak stanowią one zapis – bodaj najtragiczniejszego – fragmentu czyjegoś życia. Pisane są nie dla literackiej wartości, ale dla zachowania pamięci, zaświadczenia o minionych wydarzeniach.

A nam, wolnym ludziom, bardzo trudno wyobrazić sobie i pojąć ten ogrom nienawiści oraz zła, będący na porządku dziennym w obozie zagłady. Dlatego często przerywałam lekturę, odraczałam ją, byle tylko nie zmierzyć się z większym okrucieństwem. Jestem pod wrażeniem woli walki, wewnętrznego uporu oraz rozpaczliwego pragnienia życia ludzi, którzy trafili do Auschwitz i wytrzymali w nim kilka tygodni czy miesięcy... Są bohaterami i męczennikami XX w. Dlatego trzeba o nich pamiętać...



 „Byłem asystentem doktora Mengele”  Miklos Nyiszli, wyd. Frap -Books
liczba stron: 201 

*zdjęcie okładki: Księgarnia oświęcimska
*plan krematorium: z "Byłem asystentem doktora Mengele"  

20 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja, ale lektura nie dla mnie, lubię historię w lekkim wydaniu, jednak o więziennictwie i obozach trudno mi czytać, bardzo mnie to przytłacza emocjonalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Rozumiem cię doskonale. Powyższa książka czekała na przeczytanie ponad rok, zanim się zdecydowałam.

      Usuń
  2. To zdecydowanie lektura dla mnie!! Ach, poruszająca, przerażająca, straszna, ba, tragiczna. Dodaję do chcę przeczytać!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Książka potrafi poruszyć...

      Usuń
  3. Super recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie chce sobie wyobrażać, jaki strach i przerażenie musieli przeżyć wszyscy ludzie, którzy dostali się do różnorakich obozów koncentracyjnych. Żyć ze świadomością, że w każdej chwili możesz umrzeć, to potworne! Z reguły nie lubię czytać książek o tematyce więzienno - obozowej, gdyż wzbudzają we mnie gorszy strach aniżeli najobrzydliwszy, fikcyjny horror, ale dla tej pozycji chyba zrobię wyjątek, ponieważ główny bohater doczekał się jednak wyzwolenia a to już brzmi dość optymistycznie, chociaż zapewne jego psychika i tak est zryta i to na maksa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie potrafię sobie tego wyobrazić. To coś, co nie mieści się w mojej głowie. A lektura tych ksiązek rzeczywiście do łatwych i przyjemnych nie należy - zresztą nie o to w nich chodzi.

      Usuń
  5. Takiej książki chyba nie da się zrecenzować, gdyż to niewykonalne. Na taką publikację muszę mieć naprawdę ochotę, gdyż to wielce wyczerpująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego też względu nie zamieściła oceny tej książki. Wydawało mi się to bardzo niestosowne.

      Usuń
  6. Bardzo bym chciała zapoznać się z tą historią, dla pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać. Niedawno czytałam o innych hitlerowskich lekarzach przeprowadzających pseudomedyczne eksperymenty w obozie Auschwitz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jak na razie starczy literatury o tej tematyce, choć mam na swojej półce jeszcze kilka interesujących pozycji. Na pewno je przeczytam, jednak z pewnymi odstępami czasowymi.Inaczej zapewne bym oszalała.

      Usuń
  8. Nie wiem czy przeczytam tę książkę. Z jednej strony wiem ze warto i chciałabym zapoznać się z historią tego człowieka, jednak z drugiej strony wiem, że będzie to dla mnie duże obciążenie psychiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że czytanie książek o tematyce obozowej to niemałe obciążenie psychiczne dla czytających. Dlatego rozumiem, że nie wszyscy mogą i chcą czytywać podobne pozycje.

      Usuń
  9. Rzeczywiście bardzo trudno pisać recenzje tego typu książek... to tak, jakby oceniało się czyjeś życie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli masz czas i ochotę to zapraszam do siebie :) Nowa notka już się pojawiła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przerażają mnie obozy zagłady. Kiedy widzi się zdjęcia, słyszy się, co robiono tam ludziom, to człowieka przechodzą dreszcze. Pozostaje nam dziękować, że możemy żyć w wolnej Polsce, gdzie nie ma miejsca na takie eksperymenty.
    Mengele musiał być psychiczny. Inaczej nie mogę ocenić tego człowieka. Trzeba być kompletnie pozbawionym sumienia, by robić takie rzeczy. Ciężko mi się wczuć w rolę jego asystenta. Z jednej strony musiał nienawidzić tego, co robił, a z drugiej... perspektywa stania się jednym z szeregowych więźniów musiała być przerażająca,
    Pozdrawiam,
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak zgadzam się z Tobą. Pamiętam, jak wielki ogarnął mnie strach, gdy przekroczyłam bramę Auschwitz, gdy chodziłam po drogach, budowanych gł. przez kobiety, które przy pracy padały i umierały z wycieńczenia. Okropne przeżycie. Niemniej jednak jestem zdania, że każdy Europejczyk powinien choć raz w życiu się tam udać - ku przestrodze i dla zachowania pamięci o ofiarach.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...